O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Bardziej o tych, co ich wcale nie ma, niż o takich, co są

… czyli pięć portretów niespełnionych oryginałów

Grzegorz Bogdał – „Floryda”



Wydawnictwo Czarne, 131 str.
Pierwsze zdanie: Nie ustąpię ani o centymetr.

Floryda to kolejny ciekawy, prozatorski debiut z Wydawnictwa Czarne. Może nie aż tak spektakularny jak Uprawa roślin południowych metodą Miczurina Weroniki Murek sprzed dwóch lat, lecz na pewno udany. Podobnie do swojej młodszej koleżanki po piórze, Grzegorz Bogdał prezentuje się czytelnikom w krótkich formach. I co absolutnie nie jest zarzutem, a wyłącznie atutem tej literatury – porównywalnie do Murek, są to teksty, których nie można określić mianem lektury łatwej i przyjemnej. Mniej więcej na tym zasadnicze podobieństwa między obojgiem autorów się kończą.


Pięć krótkich tekstów Bogdana to nie klasyczne opowiadania a monologi. Po części o ludziach, jakich wokół nas są miliony. Zmagających się z szarą codziennością, która – jak wiadomo – zazwyczaj nie rozpieszcza. Mających mniejsze lub większe problemy. Ale ze wspomnianych tłumów, autor wybrał postaci i skupił się na tych, które odczuwają wyraźnie dojmujące rozczarowanie dotychczasową egzystencją. Uświadamiających sobie swoją życiową stratę i popadających z tego powodu w melancholię. Najkrócej – są to portrety ludzi niespełnionych. Nieszczęśliwych. Ale także takich, którzy nieśmiało marzą wciąż o czymś lepszym. Takich, w których tli się jeszcze jakaś tęsknota. Choćby za tą tytułową Florydą, która dla każdego z nich będzie czymś innym. Co również bardzo istotne, bohaterowie ci nie mówią o tym wszystkim wprost. Ich emocje są skrzętnie ukryte gdzieś między wierszami. Trzeba się w nie dopiero wczytać.

I tak znajdziemy tu podstarzałego już sobowtóra Freddiego Mercury’ego, któremu to naśladowcy niedawno amputowano nogi. Schorowaną, starszą panią – głównie wegetującą i gadającą do przylatującego na jej parapet ptaka. Syna, który odrąbuje matce głowę, po czym przez jakiś czas ukrywa ten fakt, by dojść w końcu do szokującego rozwiązania całej sytuacji. Nawróconą prostytutkę, opisującą w liście do papieża historię karła Kuby, który doznaje objawienia, i jego towarzysza o ksywie Kowboj. I wreszcie kamienicznika – był niemową, ale głos odzyskał.




Śmiesznie i dziwnie wygląda Wam ten zestaw bohaterów? Ich niezaprzeczalna oryginalność wynika ze sposobu, jaki autor wybrał na przybliżenie poszczególnych portretów. U Bogdała jak najbardziej realne, psychologiczno-społeczne czy zwyczajnie, życiowe problemy pięciorga osób zostały bowiem przedstawione przy pomocy absurdu, groteski, farsy, ironii oraz specyficznego humoru. W jednym z monologów prostytutka – o zmyślonym do celów zawodu imieniu, Samanta – pisze do papieża Franciszka: To łączy mnie i resztę dziwek z Waszą Świętobliwością. Papież tak samo wybiera sobie imię z jakiejś puli, kiedy zaczyna swoją pracę, i większość tych imion się powtarza, i też są takie, że obciach dać tak dziecku. A sobowtór byłego wokalisty grupy Queen, komentując możliwość dalszych amputacji kolejnych kawałków kończyn, mówi wprost: Nogi nie mogą być przecież krótsze od kutasa.

To jest największa wartość tego debiutu – zdolność opowiadania o sprawach poważnych i smutnych przy pomocy spoistej, a z drugiej strony nieco filmowej nawet narracji, którą cechuje lekkie przymrużenie oka i osobliwa skłonność do absurdu. Do tego jeszcze autor świetnie panuje nad materią tekstu. Te portrety są misternie skonstruowane, a wypełniają je ciekawe zabiegi językowe i bardzo dobre zdania. Jak to, które stanowi chyba klucz dla całego zbiorku: I tak więcej jest takich ludzi, co ich wcale nie ma, niż takich, co są.

Książka dla bardziej wyrobionych czytelników acz warta na pewno przeczytania.

Aktualnie czytam:
Trwa ładowanie komentarzy...