O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Podsumowanie 2017 r. cz. III – Kryminały

… czyli było co czytać

Nawiązując do poprzedniego wpisu już wiem dlaczego przeczytałem w mijającym roku stosunkowo mało książek z gatunku non-fiction (22) – to nie tylko „wina” wyższej niż w poprzednich latach liczby ciekawych zbiorów opowiadań (21), ale także tego, iż na liczniku mam aż 34 kryminały.


I znów zanim podam dziewiątkę wyróżnionych najpierw lekkie podsumowanie. Zacznijmy może od rozczarowań. Co najmniej dwa były szczególnie dotkliwe, bo dotyczyły czołówki moich ulubionych autorów. Otóż Pierre Lemaitre napisał bardzo słabe Trzy dni i jedno życie, a James Lee Burke Samotnego wędrowca, który jest z kolei zaledwie poprawnym czytadłem. Obu tych autorów stać na dużo więcej. Niewypałami okazały się także: Bezsilini Kati Hiekkapelto, W linii prostej Damiena Boyda i Oszpicyn Krzysztofa Zajasa http://mikolajmarszycki.natemat.pl/208793,trzy-sensacyjne-ksiazki-w-tym-jeden-niewypal
Całkiem niezły, zwłaszcza jeśli chodzi o pomysł na fabułę, ale niestety, zbyt rozwleczony kryminał zaprezentował Tomasz Konatkowski – myślę o Pięciu czaszkach. Dobrze za to zaprezentowała się Anna Kańtoch z Wiarą (widoczny progres w porównaniu do wcześniejszej Łaski), Igor Brejdygant zSzadzią (to było moje pierwsze zetknięcie z tym pisarzem i od razu pozytywne – doceniam dynamizm narracji) oraz Bartosz Szczygielski z Krwią (ubiegłoroczną Aortę tego autora ominąłem ale po Krew już sięgnąłem i nie żałuję – facet rzeczywiście ma potencjał).

Jeśli chodzi o pisarzy spoza polski to nie zawiodły znane nazwiska. Jørna Liera Horsta ukazały się w tym roku aż trzy kryminały: Kluczowy świadek http://mikolajmarszycki.natemat.pl/208793,trzy-sensacyjne-ksiazki-w-tym-jeden-niewypal, Felicia zaginęła i Gdy morze cichnie. Trzeba przyznać od razu wszystkie bardzo równe, ale żaden z nich nie miał tego czegoś. Jakiegoś błysku. Udanie rozpoczęła się moja znajomość z Jackiem Reacher'em, bohaterem serii Lee Childa – przeczytałem Sto milionów dolarów http://mikolajmarszycki.natemat.pl/200861,sensacyjne-powroty-do-przeszlosci oraz Adres nieznany i na pewno będę sięgał po następne tomy bo to dobra rozrywka. Tę zapewniło mi także Konklawe Roberta Harrisa – dość nietypowy acz interesujący thriller http://mikolajmarszycki.natemat.pl/205761,wzniosle-pobudki-biskupa-lomeliego
Dobrą lekturą okazały się także Roznegliżowane Ivy Procházkovej http://mikolajmarszycki.natemat.pl/224407,7-ksiazek-pod-choinke czyli drugi tom serii z Marianem Holiną. Niezłym, zwłaszcza literacko, psychologicznym thrillerem, choć z nikłym napięciem, był Tekst Dmitry Glukhovskyego. Podobnie było z Córką Króla Moczarów Karen Dionne – ciekawa historia, nieszczególne napięcie. Dobrą książkę, ale raczej obyczajową z wątkiem kryminalnym niż rasowy kryminał, napisał Peter May (Na gigancie).
W tym roku ukazały się również, aż trzy antologie opowiadań noir – najlepszą z nich była Bruksela http://mikolajmarszycki.natemat.pl/224407,7-ksiazek-pod-choinke , solidny okazał się Singapur http://mikolajmarszycki.natemat.pl/206055,miasto-ktorego-nazwa-zawiera-w-sobie-grzech, a nie do końca udaną, bo bardzo nierówną, była Wenecja.


Było więc z czego wybierać, ale z zestawieniem wyróżnionych nie miałem żadnych problemów.
Dziewiątka wygląda zatem tak (kolejność alfabetyczna, jednak ze wskazaniem na Karima Miské i Martina Solaresa, którzy w tym roku rozbili bank):



Benjamin Black - Czarnooka blondynka



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/220243,powrot-do-klasycznego-noir

Wojciech Chmielarz – Zombie



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/210891,co-czytac-podczas-wakacji-cz-i


Michael Harvey - Brighton



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/210891,co-czytac-podczas-wakacji-cz-i


Antonio Manzini – Żebro Adama



Wydawnictwo Muza, przełożył Paweł Bravo, 284 str.

Pierwsze zdanie: To były marcowe dni, które w nagłych przebłyskach słońca niosą obietnicę mającej dopiero nadejść wiosny.

Rocca Schiavone, bohatera serii stworzonej przez włoskiego pisarza Antonio Manziniego, polubiłem od razu, kiedy tylko przeczytałem pierwszy tom pt. Czarna trasa http://mikolajmarszycki.natemat.pl/202577,buc-z-rzymu-w-alpach Po drugiej części, która również ukazała się w tym roku w Polsce, mogę stwierdzić, że jest to już coś więcej. Co prawda w moim kryminalnym sercu pierwsze miejsce na zawsze będzie już zarezerwowane dla inspektora Rebusa, ale póki co Schiavione jest numerem dwa. Uwielbiam gościa, a Żebro Adama jest kryminałem, zbudowanym na podobnym patencie co wspomniana już Czarna trasa tyle tylko, że jeszcze lepszym.
Znów mamy zimną dolinę Aosty, małomiasteczkową społeczność, skazanego na nią bezczelnego i inteligentnego Rocca, który dalej chodzi w eleganckich clarksach oraz klasyczną zagadkę kryminalną do rozwiązania. Tym razem chodzi o kobietę, którą znaleziono powieszoną we własnym mieszkaniu. Są też ślady włamania. Niby wszystko wygląda bardzo prosto ale jestem prawie pewien, że finał będzie dla wielu z Was zaskakujący. Poza tym, momentami będzie też bardzo wesoło.
A co mamy tu nowego? Otóż dowiemy się więcej szczegółów dotyczących relacji Rocca ze zmarłą żoną Mariną. Będzie też poruszony inny niż w pierwszej części, równie ważny wątek społeczny. Nie chcę jednak zdradzać zbyt wiele. Żebro Adama jest znakomite – czytać i jeszcze raz czytać.


Alex Marwood – Najmroczniejszy sekret



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/208793,trzy-sensacyjne-ksiazki-w-tym-jeden-niewypal


Karim Miské – Arab Jazz



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/210891,co-czytac-podczas-wakacji-cz-i


Jo Nesbø – Pragnienie



Wydawnictwo Dolnośląskie, przełożyła Iwona Zimnicka, 463 str.

Pierwsze zdanie: Wpatrywał się w białą nicość.

Na jedenastą część cyklu o Harrym Hole trzeba było czekać dobre cztery lata ale było warto. W zasadzie dostaliśmy to co zwykle tylko, że trochę inaczej i bardziej. Jest więc ciekawa fabuła z przewijającymi się nowymi technologiami (Tinder) czy też wątkiem wampirycznym, ale także psychologicznym dotyczącym samego Harry’ego, który nie jest już zaglądającym do kieliszka twardym gliną tylko łagodnym, poukładanym małżonkiem oraz wykładowcą akademickim. Jest po mistrzowsku poprowadzona makabryczna intryga. Mamy inteligentnego i wyrafinowanego psychopatę, z którym Hole chcąc nie chcąc będzie musiał się zmierzyć. Jest wciągająca gra toczona między nimi, rosnące napięcie i dobry finał.
Nie ma się co więcej rozpisywać – Nesbo jest już od dawna gwarantem doskonałej, mrocznej rozrywki, a Pragnienie to najlepszy dowód, że tak po prostu jest.


Ian Rankin - Nawet zdziczałe psy



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/214673,stary-dobry-rebus


Martin Solares - Nie przysyłajcie kwiatów



http://mikolajmarszycki.natemat.pl/199369,noir-do-kwadratu


PS. Pozostałe dwie części podsumowania 2017 r. opublikuję dopiero w styczniu.

Aktualnie czytam:

Trwa ładowanie komentarzy...