O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Bez skrupułów i zjadliwie o rasizmie

...czyli o Sprzedawczyku, powieści nagrodzonej Bookerem

Paul Beatty – Sprzedawczyk



Wydawnictwo Sonia Draga, przełożył Piotr Tarczyński, str. 333

Pierwsze zdanie: Być może trudno uwierzyć w te słowa, kiedy mówi je czarny mężczyzna, ale nigdy niczego nie ukradłem.

Główny bohater Sprzedawczyka, dorastał w Dickens na przedmieściach Los Angeles –rolniczym getcie i Ostatnim Bastionie Czarności. Nie miał łatwego dzieciństwa. Wychowywany samotnie przez ojca psychologa i traktowany jak królik doświadczalny, poddawany był często wielu eksperymentom społecznym. Kontrowersyjny ojciec, który pewnego dnia zostaje zastrzelony przez policję, wpajał mu ideę czarnego znającego swoją wartość i odrzucającego poczucie niższości wobec białych. Nasz bohater żyje sobie na farmie, uprawia owoce, marihuanę i poświęca się dwóm celom. Ma zamiar na nowo wskrzesić swoje miasto oraz przywrócić w nim segregację rasową i niewolnictwo. Kiedy go poznajemy staje właśnie przed sądem za propagowanie tych wywrotowych i niebezpiecznych idei.


Brzmi to wszystko dziwnie i nieprawdopodobnie? Tak właśnie ma być. Sprzedawczyk to bowiem mocno przerysowana, purnonsensowa powieść. Absurdalna i groteskowa. Niepoprawna politycznie, na wskroś złośliwa, momentami wręcz szokująca. Ale także pełna surrealistycznego, doskonałego humoru. Tu między „panem” (głównym bohaterem) a jego „niewolnikiem” (Sorgo Jenkinsem, byłym dziecięcym aktorem, grywającym kiedyś w rasistowskich komediach) dochodzi np. do tego typu dialogów:

- Sorgo, czy mógłbyś ruszyć dupę?
- Nie bede tyrał dla pana, co nie umi nawet załatwić prostej sprawy i znalyść miasta partnerskiego. Dziś ten tu czarnuch polowy odmawia ruszenia się z tego miejsca.
- Czarnuch polowy? Nie żebym tego oczekiwał, ale nie ruszasz tu przecież nawet małym palcem. Spędzasz cały czas w jacuzzi. Polowy czarnuch, dobre sobie, jesteś pieprzonym czarnuchem saunowo-pinacoladowym. A teraz rusz dupę!



Ironia miesza się tu z cynizmem, gdy autor bez żadnych skrupułów co rusz rozprawia się z mającym się nadal dobrze w Ameryce rasizmem. Wyśmiewa związane z nim stereotypy, niesprawiedliwości, punktując przede wszystkim czarnych Amerykanów. Fantastycznie przy tym odwołując się do różnego rodzaju kodów kulturowych.
Beatty jest w tej zjadliwej satyrze mocno przekonywujący i bardzo uczciwy, ale także zabawny oraz wyraźnie zniesmaczony i zwyczajnie pełny smutku. Ogólny wydźwięk tej mądrej książki to taki przysłowiowy śmiech przez łzy.



Całość napisana jest kapitalnie. W tej zwariowanej narracji, królują zdania wielokrotnie złożone, oddające idealnie dynamiczny, dominujący monolog głównego bohatera. Język aż skrzy się od różnego rodzaju zabaw słownych, interesujących stylizacji i wulgaryzmów:

Najczęściej jednak praca Sorga polega na obserwowaniu, jak pracuję ja. Wgryzał się w śliwkę Burbanka (odpowiednie zbilansowanie słodyczy i cierpkości zajęło mi szczęść lat uprawy) i krzyczał: „Niech mnie, panie, te śliwki som dobre! Japuńskie, hę? Ma pan ręke do roślin jak skurwysyn! Wsadziłeś ją pan Godzilli w radioaktywną dupę czy co?”

Czy też świetnych porównań: Był ciemny jak odcięcie prądu przez elektrownie i wyglądał jak szalona ropucha.
A wszystko to zasługa nie tylko samego autora, ale także śmiałego i wybornego tłumaczenia, które popełnił Piotr Tarczyński dodatkowo wzbogacając treść licznymi przypisami wyjaśniającymi co trudniejsze odniesienia kulturowe. Brawa dla niego!

Na sam koniec jeszcze jedno, czytałem tu i ówdzie opinie, że tematyka tej książki jest zbyt hermetyczna i raczej nie zostanie dobrze przyjęta i zrozumiana w Polsce. Pozwolę się z tym nie zgodzić. Ta powieść ma mimo wszystko uniwersalny charakter, rasizm nie dotyczy w końcu jedynie odmiennych kolorów skóry czy różnych narodowości. Wiąże się z nim także nierówność wobec płci, wyznania czy mniejszości seksualnych. Poza tym w kraju takim jak Polska winno się nieustannie pracować nad podnoszeniem kompetencji międzykulturowych. A do tego Sprzedawczyk nadaje się doskonale.

Aktualnie czytam:

Trwa ładowanie komentarzy...