O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Umęczony nadzieją

...czyli pisarz na tropie zaginionego ojca a w tle trudna historia Libii

Hisham Matar – Powrót. Ojcowie, synowie i kraj pomiędzy nimi



Wydawnictwo Czarne, przełożyła Hanna Jankowska, 269 str.

Pierwsze zdanie: Wczesny marcowy ranek 2012 roku.

Jeśli pada hasło „nowa książka Hishama Matara” to można śmiało przypuszczać, oczywiście pod warunkiem, że w ogóle wie się o kogo chodzi, iż będzie to rzecz o Libii, reżimie Kadafiego, opozycjonistach, stosunkach rodzinnych, tajemniczym zniknięciu, poszukiwaniach i związanych z nimi reperkusjach. Autor ten bowiem obsesyjnie wykorzystuje w swej twórczości wciąż te same tematy. Tak było zarówno w świetnym W kraju mężczyzn, jak i w kapitalnej Anatomii zniknięcia. Poprzednich, niedocenionych i niezauważonych niestety w Polsce, powieściach libijskiego pisarza.


Na hasło Matar powinniśmy być też więcej niż pewni, że będziemy mieli styczność z kawałkiem bardzo dobrze napisanej, subtelnej, powściągliwej i istotnie pięknej literatury operującej fantastycznym językiem. Literatury, którą, jeśli chodzi o emocje, definiować będzie głównie smutek, tęsknota, ból i rozpacz. Autor ten potrafi jak mało kto, w sposób nawet przez chwilę nie ocierający się o banał, oddawać siłę uczucia.

Taki jest i Powrót, trzecia książka Matara, napisana niby znów o tym samym. Ale nie do końca. Przede wszystkim Libijczyk nie napisał kolejnej powieści, a coś niesztampowego, będącego połączeniem non fiction, historii rodzinnej, autobiograficznej prozy wspomnieniowej i sensacyjnego śledztwa. Nie jest to już więc wyłącznie fikcyjna opowieść (choć oparta na pewnych realnych doświadczeniach), ale bardzo przystępnie przedstawiona, krótka i rzeczowa historia Libii (włoskie ludobójstwo, panowanie króla Idrisa, przewrót Kaddafiego). Główny nacisk został położony na dyktaturze Kadafiego, jej upadku i tego co po niej nastąpiło. To także rodzaj międzynarodowej analizy politycznej związanej właśnie z okresem nam współczesnym i problemami z jakimi boryka się Bliski Wschód. Wypunktowane zostaje zwłaszcza podejście Wielkiej Brytanii do libijskiego dyktatora i jego reżimu (Matar mieszka w Londynie).




Oczywiście wątki historyczno-polityczne zostały zmyślnie wplecione w historię rodziny Matara i w to co ją naznaczyło na długie lata. Traumę, z którą autor mierzy się do dziś – tajemnicze zniknięcie ojca, znanego opozycjonisty, który: Dla reżimu Kaddafiego był groźny, ponieważ jego zasoby finansowe (był bardzo bogatym człowiekiem) dorównywały politycznemu zaangażowaniu.
Otóż blisko 30 lat temu, Dżaballah Matar został porwany przez tajne służby w Kairze, oddany w ręce libijskiego reżimu i osadzony w więzieniu Abu Salim w Trypolisie. Tam, po kilku listach od Dżaballaha przemyconych dla rodziny, trop się urywa. Odpowiedzi nie przyniosło nawet obalenie Kadafiego i otwarcie bram Abu Salim.

Hisham prowadzi więc na własną rękę mozolne śledztwo w sprawie zniknięcia ojca.

Przez minione dwadzieścia pięć lat zbierałem ułamki informacji o życiu w Abu Salim. Czytałem wszystkie relacje, jakie udało mi się znaleźć, a kiedy tylko dowiedziałem się, że ktoś z byłych więźniów opuścił kraj, starałem się z nim skontaktować i spotkać. Raz poleciałem aż do Oklahomy. Wybierając się na te spotkanie, zawsze czułem strach pomieszany z umęczoną nadzieją.

Jednak mimo kilku pozornych przełomów, cały czas nie udaje mu się dowiedzieć co się z nim tak naprawdę stało. W 2012 r. pisarz wraca do kraju swego dzieciństwa (urodził się w USA, gdzie jego ojciec był przez jakiś czas dyplomatą) wciąż z nadzieją, że Dżaballah żyje. Niestety, tytułowy powrót jest dla niego, poszukującego sensu i odpowiedzi na dręczące go pytania, bardzo trudnym doświadczeniem - to nie jest już ta sama Libia.
Należy jeszcze nadmienić, że razem z ojcem autora do tego samego więzienia trafiło kilku innych członków jego rodziny, którzy w końcu opuścili je po ponad 20 latach - właśnie dzięki zabiegom samego Hishama. Jego walka o ojca nie poszła więc tak zupełnie na marne.

Powrót to wzruszająca, piękna i błyskotliwie napisana rzecz. Rodzaj hołdu złożonego nie tylko zaginionemu ojcu, ale w pewnym stopniu również krajowi, który stanął pomiędzy nimi.

Aktualnie czytam:

Trwa ładowanie komentarzy...