O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Mistrzowski twist

... czyli nie o tańcu, a o bardzo udanym thrillerze

Wojciech Chmielarz – Żmijowisko



Wydawnictwo Marginesy, 477 str.

Pierwsze zdanie: Próbowała się zabić dwa razy.

Tym, którzy znają moje przyzwyczajenia czytelnicze sporo na temat najnowszej powieści Wojciecha Chmielarza mógłby już powiedzieć sam fakt, że przeczytałem ją od soboty do niedzieli. W moim wypadku jest to ewenement, bowiem w weekendy książek praktycznie nie czytam. Serio. W te dwa dni daję się po prostu w pełni pochłonąć życiu rodzinnemu. Od kompulsywnego czytania mam przecież pozostałych pięć. Ale jak Żmijowisko już zacząłem, to nijak nie mogłem się od niego oderwać.


Fabuła w skrócie – grupa przyjaciół, trzydziestolatków z dziećmi, spotyka się w wakacje w agroturystyce nad jeziorem (tytułowe Żmijowisko). Jednego wieczoru robią balangę, upijają się i upalają skrętami, dochodzi do spięć, kłótni i rękoczynów. Następnego dnia nikt nie wie co się stało z piętnastoletnią Adą. Zniknęła bez śladu. Powieść zaczyna się dokładnie rok po tych wydarzeniach, gdy do Żmijowiska wraca ojciec zagubionej, który poza ponownym porozklejaniu ogłoszeń z podobizną córki, chce jeszcze raz spróbować dowiedzieć się czegoś więcej o jej zaginięciu.

Choć intryga związana z zaginięciem Ady stanowi główną oś fabuły, tak od samego początku Chmielarz systematycznie wprowadza w całą tę historię kilka innych wątków. Tragedia Kamili i Arka, rodziców Ady, jest tu dobrym pretekstem by móc przedstawić nie tylko ich trudne relacje - nie wynikające wyłącznie z tego co ich spotkało, choć trauma po zaginięciu dosłownie niszczy - ale także rozszerzyć obserwacje na ich przyjaciół ze Żmijowiska. Okaże się bowiem, że te wszystkie przyjaźnie to jednak fasada. Za nią skrywa się bowiem lekkie piekiełko. Wszyscy są ze sobą czymś splątani – przeszłością, emocjami (od miłości poprzez zazdrość po nienawiść), różnymi zależnościami, układami. W życiu często bowiem bywa tak, że widzimy jakieś problemy bardzo wyraźnie, a nie robimy kompletnie nic żeby je rozwiązać.


Zgłębienie relacji międzyludzkich (u dorosłych i nastolatków) i tworzenie portretów psychologicznych dobrze skonstruowanych postaci jest chyba największym atutem Żmijowiska. Autor dotyka tu jednak jeszcze kilku innych ważkich spraw – pisze choćby o naszej ksenofobii i rasizmie. Pochyla się również nad funkcjonowaniem kolorowych mediów plotkarsko-lifestylowych. Ba, dzięki pół-Nigeryjce Adaomie w tle przewijać się będzie także fragment trudnej historii tego kraju. To także pierwsza książka tego autora, w której niebagatelną rolę odgrywa muzyka, a konkretnie przywoływane tu różne utwory - od evergreenu Fasolek pt. Witaminki zaczynając.



Akcja toczy się w trzech równoległych planach czasowych i trzeba przyznać, ze jest poprowadzona więcej niż sprawnie. Intryga zawiązuje się stopniowo, w dobrym tempie, z narastającym napięciem i na koniec wszystkie klocki układanki lądują we właściwych miejscach. A żeby nie było nudno, po drodze Chmielarz zmyślnie podrzuca kilka fałszywych tropów. Dialogi są całkiem niezłe, choć można by popracować trochę nad ich zróżnicowaniem - sposób wypowiadania się poszczególnych postaci byłby bardziej naturalny. Sami bohaterowie absolutnie nie są sztuczni - to interesujące, wielowymiarowe osoby z krwi i kości, i to nie tylko główne postaci dramatu, ale te drugoplanowe także. Jeśli chodzi o konstrukcję i samą narrację doprawdy wszystko dopięte zostało na ostatni guzik.

Osobna sprawa to finał i prowadzący do niego twist. Naprawdę zaskakujący i nieoczywisty (może poza jednym drobnym motywem ze żmiją, który dla mnie był już zbędnym dodatkiem). Tylko ci, którzy potrafią czytać bardzo uważnie, zwracając uwagę na pozornie nic nie znaczące szczegóły i mają ten szczególny zmysł do kojarzenia faktów, dadzą radę rozwikłać całą zagadkę wcześniej. Reszta raczej zbierać będzie szczękę z podłogi.

Podsumowując, z mocno oklepanego już tematu jakim bez wątpienia stały się zaginięcia i mimo dających się odczuć zagranicznych inspiracji (przede wszystkim Najmroczniejszy sekret Alex Marwood, ale również W dół Tima Johnstona) Chmielarzowi udało się napisać świetną, mocną, mroczną i w pewnym stopniu także świeżą (na krajowym rynku) powieść będącą z jednej strony mrocznym thrillerem psychologicznym, a z drugiej ciekawym i bardzo życiowym dramatem obyczajowym. Szacun.

Obecnie czytam:

Trwa ładowanie komentarzy...