O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Wzniosłe pobudki biskupa Lomeliego

…czyli nietypowy thriller Roberta Harrisa

Robert Harris – „Konklawe”

Wydawnictwo Albatros, przełożył Andrzej Szulc, 333 str.

Pierwsze zdanie: Krótko przed drugą w nocy kardynał Lomeli opuścił swój apartament w Pałacu Świętego Oficjum i zmierzał przez pogrążone w mroku krużganki Watykanu w stronę Domu Świętej Marty, gdzie znajdywały się pokoje papieża.

Duża grupa leciwych panów, zamkniętych na kilka dni w ściśle odosobnionym miejscu. Żadnych wieści z zewnątrz. W środku jeszcze gorzej. Akcja zerowa. O strzelaninach i pościgach wiadomo, że nie może być mowy. No bo gdzie się mają ganiać? Po korytarzach czy schodach? Starcy?! Ale co tam pościgi, tu nawet nikt nikogo nie próbuje otruć czy udusić. Jedyną formą agresji jest szermierka słowna. I to bez przekleństw, bardzo kulturalna. Dostojna, napisałbym nawet. Cóż, goście spotykają się na kiepskich posiłkach, piją trochę wina, ciut więcej spiskują, lecz głównie modlą się i medytują... Nawet w karty nie grają. Klimat jak w domu starców. Ludzie, to ma być thriller?!


Dość żartów, czas na konkrety. Tak się składa, że to jednak jest thriller. I to więcej niż dobry. Choć z jednym małym zastrzeżeniem, ale o tym na koniec.
Leciwi panowie to kardynałowie z różnych stron świata, zamknięci nie w domu starców, a w Watykanie. Muszą dokonać wyboru istotnego nie tylko dla samego Kościoła, lecz także dla miliardów ludzi – wskazać nowego papieża. Trwa więc tytułowe konklawe. Dotychczasowy Ojciec Święty (mimo że nie poznajemy jego imienia, kojarzy się od razu z Franciszkiem – prowadzi skromy pontyfikat i chce naprawić Kościół) umiera. Liczących się kandydatów do objęcia tronu stolicy Piotrowej jest co najmniej kilku. A każdy reprezentuje inną frakcję i związany jest z odmienną wizją Kościoła. Mamy zatem neurotycznego Włocha – to żelazny typ mediów i wszelakich ekspertów. Kolejny to jego rodak – zapiekły konserwatysta. Następnie ugodowy i liberalny Kanadyjczyk, aż wreszcie uprzedzony do homoseksualistów, czarnoskóry, charyzmatyczny kardynał. Jak się z czasem okaże, to jeszcze nie koniec listy. Niestety (dla tych kardynałów-pretendentów), przypadkowo, a może i nie, na jaw zaczynają wychodzić skrywane dotąd, rozmaite tajemnice, wstydliwe a nawet mroczne. I tak związane z nimi spiski oraz układy powodują, że napięcie od pewnego momentu nieustannie rośnie, a atmosfera coraz bardziej gęstnieje. Stawka jest bowiem ogromna – to władza.



Tym, który tłumaczy czytelnikowi obyczaje konklawe (od procedur po rodzaj strojów liturgicznych) oraz stopniowo obnaża zależności występujące między kardynałami, ich sekrety i ambicje, jest niejaki Jacopo Lomeli. To 75-letni dziekan Kolegium Kardynalskiego i biskup Ostii, on organizuje wybór papieża i odpowiada za właściwy przebieg tegoż. Świetnie skonstruowana postać. Nie tylko dlatego, że jest trochę takim detektywem w sutannie. To zarazem swego rodzaju ostatni sprawiedliwy, który kilkukrotnie musi stawać przed poważnymi dylematami, podejmować ważne decyzje, ryzykować, odpierać pokusy. A to wszystko nie jest proste, zwłaszcza, że jak sam mówi:


Z mojego doświadczenia wynika, że najpodlejsze grzechy są często popełniane z najbardziej wzniosłych pobudek.

Do czego go to doprowadzi?

Harris, którego nie bez kozery nazywa się mistrzem thrillerów (od siebie dodałbym jeszcze, że tych ambitnych i inteligentnych), wybrał przede wszystkim świetny temat. Zarówno oryginalny, jak i niezwykle interesujący. Przedstawił go precyzyjnie i w dobrym, rozwijającym się tempie. Także wielowymiarowo. Oprócz efektownie poprowadzonej, pełnej napięcia fabuły i zakulisowych intryg, autor przedstawił również obraz Kościoła widzianego od środka. Kierowanego przez ludzi, którym często daleko jest do świętych. Ludzi przesadnie ambitnych, próżnych czy zwyczajnie słabych i podłych. Przybliżył też prawdziwą rolę sióstr zakonnych, pomijanych często w tym typowo męskim świecie. Do tego przewija się jeszcze widmo schizmy oraz różnorakie podejście do doktryn Kościoła katolickiego. Duże wrażenie robi także wiarygodność prezentowanych realiów, a więc dbałość o najdrobniejsze nawet, opisywane szczegóły.

„Konklawe” to chyba pierwszy przypadek książki z szeroko pojętej trójcy kryminał/sensacja/thriller, w której bardzo szybko domyśliłem się, jakie będzie jej rozwiązanie, ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w dalszej lekturze. Jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić, to sam finał. Trochę miałki. Zwłaszcza, gdy porównamy go do perfekcyjnej reszty.
Ta książka to kawał pierwszorzędnej rozrywki. Aż prosi się, żeby przenieść ją na duży ekran.


Aktualnie czytam:
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...