O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Wymagająca powieść w powieści

… czyli mierzenie się z fikcją

Dariusz Bitner – Fikcja



Państwowy Instytut Wydawniczy, 672 str.

Pierwsze zdanie: Widziano cię, jak szedłeś środkiem peronu, w rozpiętym płaszczu, z mokrym od potu czołem.

Fikcja to bezwzględnie najbardziej zakręcona powieść z jaką zmierzyłem się w tym roku. Ba, jedna z najbardziej zagmatwanych pozycji przeczytanych przeze mnie w ogóle. Dawno już przez książkę nie przedzierałem się też z takim trudem. Mniej więcej od jej połowy, odkładałem lekturę kilka razy, by po jakimś czasie, jednak do niej wracać. Zawsze wiedziony rozbudzoną ciekawością. A cóż ten autor tam jeszcze przygotował? Czym znów zaskoczy? Gdzie mnie tym razem zwiedzie? Dokąd ta powieść w ogóle zmierza? O CO TU W OGÓLE CHODZI?


Tak, Fikcja to duże wyzwanie nawet dla wyrobionego czytelnika. Książka brawurowa. Z jednej strony wielowątkowa i pogmatwana, a z drugiej zaś niezwykle precyzyjna i posiadająca pewien dopracowany koncept. Jest to w głównej mierze proza artystyczna, mocno eksperymentująca, pełna tytułowej fikcji, która nieustannie pączkuje w coraz to nowe odsłony. Ale także - z racji swego zróżnicowania - solidna językowo oraz stojąca twardo na fundamencie realno-obyczajowym powieść popularna.

Bitner wykorzystując budowę szkatułkową przedstawia pełne życie jednego człowieka - mężczyzny o imieniu Mariusz – od jego czasów szkolnych, poprzez rozwijające się uczucie do poznanej dziewczyny Moniki, małżeństwo z nią, aż po rozpad związku i wynikające z tego faktu konsekwencje. Osią wijącej się narracji jest podróż pociągiem Mariusza i towarzyszących mu w przedziale wagonu kilku osób. Podróżni rozmawiają ze sobą, serwując kolejne, mniej lub bardziej skomplikowane, wątki poboczne w formie różnego rodzaju historyjek (od bardzo prostych, napisałbym życiowych, poprzez wspomnienia czy story erotyczne, aż po opowieści wyobrażone i nierzeczywiste, a nawet bajkowe). Dodam od razu, że wiele z nich jest nieskończonych. Tak jak choćby pewna anegdota, którą jeden z uczestników podróży kilkukrotnie próbuje opowiedzieć do samego finału – bezskutecznie.


To nieustanne paplanie jest nie tylko sposobem na umilenie sobie podróży ale także wyraźną chęcią zaistnienia, a przede wszystkim wskazania, że tak naprawdę bez fikcji nie ma realnego życia. Jest ona w pewnym stopniu jego nieodłączną częścią. A może nawet nim samym? Taką też tezę stawia sam autor.



Fikcja to również historia miłosna - z istotnym motywem jakim jest zazdrość - nasycona nie tylko erotyką ale także twardą pornografią, co zapewne nie dla wszystkich będzie do przyjęcia. Zresztą czego tu nie ma – jest przecież metafizyka, wątek kryminalny, mamy sporo odniesień do muzyki, poezji, prozy. Ważnymi postaciami fabuły jest nie tylko pewien krewki góral, ale także Simon Templar czyli serialowy Święty, postać grana m.in. przez Rogera Moore’a.

Konstrukcyjnie rzecz również jest dość wymagająca, choćby z powodu użycia trzech czasów, wspomnianego narracyjnego poplątania czy nawet formy zapisu tekstu (brak rozdziałów). Ciekawym i - co ważne - udanym zabiegiem, jest stopniowo rosnąca rola głównego narratora, który z czasem zaczyna się zwracać do czytelnika w sposób bezpośredni. Panujący nad tym pozornym zamieszaniem autor jest na pewno sprawnym pisarzem i dobrym stylistą, który płynnie, wręcz nieodczuwalnie, przechodzi z jednej historyjki w kolejną.

Tę opasłą, niebywale gęstą od znaczeń i możliwych interpretacji, powieść w powieści, autor pisał z przerwami przez 10 lat. Jest więc to także rodzaj książki totalnej. Na okładce Fikcji znaleźć można w jednym z blurbów określenie, iż Bitner to „hiperwrażliwy demon polskiej prozy” – jak wiadomo różnie z tymi blurbami bywa, ale coś w tym jest. I jak nie ukrywam, że na etapie czytania wymęczyła mnie ta proza solidnie, tak już po zakończonej lekturze uważam ją za jedną z najciekawszych i najbardziej oryginalnych spośród przeczytanych w tym roku. Warto spróbować się z nią zmierzyć, choć, jak już wspominałem, jest to pozycja zdecydowanie dla wyrobionych czytelników.

Na sam koniec w ramach samokrytyki napiszę jeszcze, że trochę wstyd, iż to dopiero moje pierwsze spotkanie z tym autorem – Bitner wydał już ponad dwadzieścia książek.


Obecnie czytam:

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...