O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Podsumowanie 2018 r. cz. I – kryminały

... czyli dla sensacji nie był to najlepszy rok



Mamy połowę grudnia można więc powoli podsumowywać mijający rok. Subiektywny przegląd najciekawszych książek 2018 r. (to nie będzie żaden ranking) jak zwykle zaserwuję w pięciu częściach: kryminały, non-fiction, opowiadania, literatura polska i literatura światowa. Póki co - rok się jeszcze nie skończył - przeczytałem 117 książek. Jest więc z czego wybierać.

Zaczynam od kryminałów, sensacji i thrillerów, z prostego powodu – żadnej książki z tych gatunków przez pozostałe dwa tygodnie dzielące nas od Nowego Roku już nie przeczytam. Na ten okres mam bowiem zaplanowane inne lektury.

Co do bilansu to na liczniku mam zaledwie 20 kryminałów. Mało. Nawet bardzo, w porównaniu choćby z ubiegłym rokiem, który zamknąłem liczbą 34. Z czego to wynika? Przede wszystkim z faktu, że wydaje się ich za dużo. To jest zresztą problem całego rynku dotykający także inne gatunki, no może poza opowiadaniami. Wydaje się przede wszystkim masę książek słabych czy przeciętnych, spośród których ciężko wyłowić coś naprawdę wartościowego.
Mogę się mylić, bo nie jestem specjalistą w temacie, ale odnoszę wrażenie, że odczuwalny jest już pewien przesyt jeśli chodzi o ten gatunek. Mieliśmy oczywiście boom, zwłaszcza na polskim rynku, a teraz po nasyceniu nadeszła flauta. Wciąż ci sami autorzy, podobne historie, powielane mody, obniżki formy itd.

Dobra, ponarzekałem sobie trochę to teraz konkrety. Trochę zawiodły mnie w tym roku znane i sprawdzone nazwiska – mam tu na myśli Dennisa Lehane (Pokochać noc https://mikolajmarszycki.natemat.pl/230235,4-powiesci-kryminalne), Jussi Adlera-Olsena (Kartoteka 64) czy Roberta Harrisa (Monachium https://mikolajmarszycki.natemat.pl/236935,sensacje-na-majowke). Owszem, wszystkie trzy to solidne książki, które można przeczytać, ale od takich "uznanych firm" wymaga się czegoś więcej.
Niezłe, a w kilku wypadkach nawet dobre, okazały się pozycje innych znanych i lubianych jak choćby: Peter May (Na szlaku trumien https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244849,kryminaly-na-druga-polowe-wakacji), Leif GW Persson (Czy można umrzeć dwa razy https://mikolajmarszycki.natemat.pl/236935,sensacje-na-majowke), Jørn Lier Horst (Jedna jedyna) czy z naszego podwórka Mariusz Czubaj (Dziewczynka z zapalniczką https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244849,kryminaly-na-druga-polowe-wakacji).
Przyzwoite kryminały napisali także ci, o których nie miałem wcześniej zielonego pojęcia jak Jiří Březina (Przedawnienie https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244849,kryminaly-na-druga-polowe-wakacji), Graeme Macrae Burnet (Jego krwawe zamiary) czy Petros Markaris (Niespłacone długi). Na pewno nie zawiódł Wojciech Chmielarz ze świetnym Żmijowiskiem https://mikolajmarszycki.natemat.pl/238307,mistrzowski-twist. O tej książce mówiono i pisano w tym roku jednak tak dużo, i tak intensywnie, że postanowiłem zwrócić Waszą uwagę na inny, także tegoroczny tytuł tegoż autora. Wcale nie gorszy, ba, nawet lepszy.


Piątka wyróżnionych w kategorii kryminał/thriller/sensacja wygląda zatem tak (kolejność alfabetyczna):



Wojciech Chmielarz – Cienie



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/230235,4-powiesci-kryminalne


Rayan Gattis – Sejf



Wydawnictwo Czarna Owca, przełożył Jakub Sudół i Robert Sudół, 325 str.

Pierwsze zdanie: Jestem na Pierwszej Ulicy, głowa wysoko, ale wzrok nisko, zaparkowałem naprzeciw Rancho San Pedro Projects na samych obrzeżach Los Angeles.

Mroczna powieść sensacyjno-gangsterska wprost z Los Angeles. Niby rozrywka ale jednak coś więcej, choćby ze względu na solidne społeczne tło. Przekonująco oddana ciemna strona Ameryki. Narkotyki, gangi, a także bezrobocie, ubóstwo i finansowa bańka, która zaraz pęknie z wielkim hukiem. Poza tym bardzo emocjonalna książka. Nie tylko ociekająca smutkiem i bólem ale także opisująca z wielką czułością miłość dwojga młodych ludzi żyjących na krawędzi. A wszystko to napisane wartkim stylem w rytmie punk rocka – jest nawet ścieżka dźwiękowa. Cholernie dobra rzecz.


Antonio Manzini – Zła pora roku



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/236935,sensacje-na-majowke


Val McDermid – Miejsce egzekucji



Wydawnictwo Papierowy Księżyc, przełożyła Aleksandra Szymił, 579 str.

Pierwsze zdanie: Dziewczynka gotowała się na śmierć.

Klasyczny kryminał napisany przez szkocką autorkę w 1999 r., dopiero teraz po raz pierwszy wydany w Polsce. Powieść oparta na doskonale znanych już patentach – hermetyczna społeczność, zaginiona nastolatka, zmowa milczenia, ambitny młody inspektor, doświadczony sierżant, skomplikowane śledztwo itd. Do tego prosty język, niezbyt wyszukany styl, szczątkowa akcja i powolnie tocząca się fabuła. Co więc jest w tej historii takiego wyjątkowego? Duży realizm zarówno samego śledztwa jak i specyfiki lat 60-tych. Świetne oddanie klimatu angielskiej prowincji. Zgrabne splecenie kryminału z powieścią obyczajowo-psychologiczną i dramatem sądowym. Dobry przeskok w lata 90. Mądre prowadzenia narracji czy też takie „drobiazgi” jak zapadające w pamięć, kapitalnie napisane poszczególne sceny. To się po prostu chce czytać. Nawet jeśli domyślasz się jaki będzie suspens. Przeczytałem w tym roku kilka książek o zaginionych dziewczynkach – ta była najlepsza.


Jędrzej Pasierski – Dom bez klamek



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244849,kryminaly-na-druga-polowe-wakacji



Obecnie czytam:

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...