O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Podsumowanie 2018 r. cz. V (ostatnia) – literatura zagraniczna

... czyli Europa górą!

Ubiegły rok, dokładnie tak samo jak poprzedni, zamknąłem liczbą 121 przeczytanych książek. 71 z nich to literatura tłumaczona na język polski. Po kryminałach, reportażach i zbiorach opowiadań czas więc na subiektywne podsumowanie dotyczące zagranicznej literatury pięknej.


To był naprawdę bardzo dobry rok. Zdominowany przez zapadającą w pamięć literaturę europejską. W moim zestawieniu jest tylko jedna książka autora pochodzącego spoza Europy (i nie jest to Amerykanin!). Mam za to Czeszkę, po dwóch Hiszpanów i Francuzów, Bułgara, Rosjanina, Anglika, Włocha, Ukraińca oraz tego jedynego „rodzynka” spoza Starego Kontynentu - Turka.
Z góry przepraszam więc wszystkich miłośników, tak promowanej i hołubionej przecież u nas literatury amerykańskiej, a także oburzonych faktem, iż na 11 wyróżnionych książek autorką tylko jednej jest kobieta. Tak po prostu wyszło, nic nie poradzę. Przypominam jednocześnie, że w poprzednich częściach podsumowania wskazałem książki kilkunastu autorek. Ewentualne sugerowanie więc, że mam coś do kobiet jest zupełnie irracjonalne. Podobnie jak przypuszczenia, że preferuję pisarzy, których nazwiska zaczynają się na literę G (wśród jedenastu wyróżnionych jest ich AŻ czterech!).

Zanim podam wybraną jedenastkę najpierw słów kilka o niewypałach i rozczarowaniach. Największe spośród nich, jeśli chodzi o tzw. hype tudzież nadawanie statusu arcydzieł, to: Lincoln w Bardo George Saundersa (zaznaczam, że jego zbiór opowiadań Dziesiąty grudnia podobał mi się za to bardzo) i Ostępy nocy Djuny Barnes (język rzeczywiście wspaniały acz fabuła już niekoniecznie), ale także Nasz chłopak Daniela Magariela i Pierwszy bandzior Mirandy July (o obu pisałem tu https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244335,literackie-rozczarowania ). Poza tym rozczarowały mnie także inne mniej głośne książki jak np. Patrioci Sany Krasikov czy Patria Fernando Aramburu (o obu także tu https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244335,literackie-rozczarowania ).


Na koniec wspomnieć muszę o trzech pozycjach, które brałem pod uwagę przy wyborze ostatecznej jedenastki. Są to: Sprzedawczyk Paula Beatty https://mikolajmarszycki.natemat.pl/231417,bez-skrupulow-i-zjadliwie-o-rasizmie oraz Zbiornik 13 Jona McGregora i Stanie płatne Gauza (https://mikolajmarszycki.natemat.pl/243947,10-ksiazek-i-polrocza-2018-r ).

A wspomniana subiektywna 11 wygląda tak. Kolejność alfabetyczna.




Julian Barnes – Jedyna historia



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/243947,10-ksiazek-i-polrocza-2018-r


Bianca Bellová – Jezioro



Wydawnictwo Afera, przełożyła Anna Radwan-Żbikowska, 224 str.

Pierwsze zdanie: Nami jest spocony.

Niepozorna książka będąca zarówno bildungsroman, powieścią drogi, baśnią, jak i dystopią – gęsta i mocno zapadająca w pamięć rzecz.


Sorj Chalandon – Zawód ojca



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/243947,10-ksiazek-i-polrocza-2018-r


Carlo Emilio Gadda – Niezły pasztet na Via Merulana



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/243947,10-ksiazek-i-polrocza-2018-r


Pascal Garnier – Teoria pandy



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/256663,jak-sie-ma-twoje-szczescie


Georgi Gospodinow – Fizyka smutku



Wydawnictwo Literackie, przełożyła Magdalena Pytlak, 320 str.

Pierwsze zdanie: Urodziłem się pod koniec sierpnia 1913 r. jako istota ludzka płci męskiej.

Przedziwna, metafizyczno-filozoficzna książka, serwująca mrowie wątków, łamiąca konwencje, będąca swoistą grą z czytelnikiem, który „wędruje” nią niczym przez mityczny labirynt – zaskakująca, wyjątkowa ale także wymagająca rzecz.


Hakan Günday – Jeszcze



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/249335,ksiazka-ktora-ma-bolec


Sergiej Lebiediew – Granica zapomnienia



Wydawnictwo Claroscuro, przełożył Grzegorz Szymczak, 368 str.

Pierwsze zdanie: Stoję na granicy Europy.

Jedyna książka, którą przeczytałem w tym roku dwukrotnie (za pierwszym razem strasznie mnie wymęczyła) to m.in. piękny poetycki język całości, kilka iście rewelacyjnych scen oraz tematyka łagrowa podana w zaskakujący sposób - gęsta, mroczna, głęboka i poruszająca proza.


Javier Marias – Berta Isla



Wydawnictwo Sonia Draga, przełożył Tomasz Pindel, 560 str.

Pierwsze zdanie: Przez pewien czas nie była pewna, czy jej mąż jest jej mężem, mniej więcej tak jak w półśnie człowiek nie wie, czy myśli czy śni, czy jeszcze panuje nad swoim umysłem czy zmęczenie odebrało mu tę władzę.

Stawiająca różnego rodzaju ważkie pytania, inteligentna powieść szpiegowska z podwójnym dnem (a może i z kilkoma kolejnymi dnami).


Antonio Muñoz Molina – Jak przemijający cień



https://mikolajmarszycki.natemat.pl/244539,o-mordercy-i-sobie-samym


Jurij Wynnyczuk – Tango śmierci



Wydawnictwo KEW, przełożył Bogdan Zadura, 431 str.

Pierwsze zdanie: Tam, na górze, pada śnieg, kraczą wrony, trzaskają drzewa na mrozie, a gdzieś w oddali skrzypi śnieg pod butami morderców.

Wielokulturowy Lwów, dwa plany czasowe (historyczny i współczesny), kilku bohaterów, wielowątkowa fabuła i nieustające poszukiwania zaginionych nut tanga, które ma niesamowitą moc – genialnie skonstruowana, niesamowita powieść.



Obecnie czytam:

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...